Słaba sprzedaż nieruchomości w Europie

W roku 2008, kiedy to ogłoszono załamanie się notować na poszczególnych giełdach zarówno europejskich, jak i w Stanach Zjednoczonych, a jednocześnie przekazano informacje o upadku jednego z największych amerykańskich banków, nastąpiło znaczne załamanie się rynku nieruchomości w kolejnych państwach. Było to jakby odreagowanie sytuacji mającej miejsce przez lata poprzedzające wybuch kryzysu, kiedy to banki z wielka ochotą i bez ograniczenia udzielały kredytów, głównie hipotecznych, a więc na zakup nieruchomości wszystkim klientom, którzy tylko wyrażali taka chęć. W konsekwencji wiele kredytów hipotecznych udzielonych wówczas zasłużyło na miano toksycznych, banki zaczęły przejmować kolejne nieruchomości, głównie domy mieszkalne od ich właścicieli, którzy nie byli w stanie spłacać kolejnych rat kredytowych. Jednocześnie banki zaczęły liczyć swoje straty, spowodowane tym, że przejęte nieruchomości okazywały się dużo tańsze niż były przeprowadzane na nie wyceny w momencie rozpatrywania wniosków kredytowych, a w dodatku z miesiąca na miesiąc tak przejęte nieruchomości znów taniały i nie było pomimo to chętnych do ich nabycia, bowiem w całej Europie oraz w Ameryce Północnej nastąpiła stagnacja w zakresie obrotu nieruchomościami. Na naszym kontynencie ten problem w najmniejszym stopniu dotknął chyba Polski, bowiem okazało się, że nasz system bankowy jest oparty na zdrowych zasadach, nad jego funkcjonowaniem czuwa Komisja Nadzoru Finansowego, a wiec w naszym kraju nie było praktycznie zjawiska powstania dużej ilości tak zwanych toksycznych kredytów hipotecznych.

Both comments and pings are currently closed.